Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stambuł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stambuł. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 września 2014

Wyspy Książęce na Morzu Marmara

Brzmi tajemniczo i egzotycznie, w rzeczywistości płynie się tam w ścisku godzinę miejskim promem, cały czas podziwiając panoramę miasta. Dopiero jak uzmysłowiłem sobie, że Stambuł jest 10 razy większy od Warszawy zrozumiałem jak jest ogromny. Ciągnie się i ciągnie, dzisiaj podziwialiśmy głównie azjatycką stronę miasta.

Popłynęliśmy na pierwszą, najmniejszą z czterech dostępnych wysp (Kinaliada). Kusiła najlepszymi warunkami plażowania i największym spokojem. Sprawdziło się o tyle, że faktycznie nie było tłoku. Z łatwością kupiliśmy miejsce na leżakach i poszliśmy do wody. Niestety, kamienista plaża utrudniała dostęp i trzeba było trochę się natrudzić. Za to woda ciepła i przyjemna. Po kąpieli i zebraniu dwóch wiader muszelek przyszedł czas na smaczną rybkę w przyjemnej restauracji. Po leniwie spędzonym dniu wróciliśmy zatłoczonym promem do miasta.

W piątek lecimy do Kapadocji. Wybraliśmy wariant luksusowy i zamiast 12+ godzin w pociągu/autokarze będziemy mieli 1.5 godziny lotu. Budżet coraz bardziej napięty, ale na tym etapie podróży wygoda jeszcze się liczy. Pokój też z rozpędu "Deluxe", dalej chyba pojedziemy stopem :) Ale najpierw lot balonem...

Kamienista plaża z widokiem.

Laura sama podpatrzyła tutejszą modę...

a Kalinka poszła za jej przykładem.

Może kiedyś popłyniemy tak...

Bloki, bloki, bloki - każdy chce mieć widok...

Złoty róg prawdziwie na złoto.


   Hagia Sofia nawet w kiczowatym oświetleniu wygląda dostojnie.

poniedziałek, 8 września 2014

Inny Stambuł

Jeżeli ktoś tęskni do Indii lub chciałby poczuć tamtą atmosferę bez wykosztowywania się na daleki lot i narażania na zbyt wielki szok kulturowy powinien wybrać się na kilka dni do Stambułu. Tłok i gwar, duszne gorąco, sprzedawcy jedzenia na ulicy i czyściciele butów, tragarze ciągnący wyładowane do granic możliwości wózki, tradycyjne stroje wymieszane z typowo europejskimi, serdeczni, uczynni ludzie łatwo nawiązujący kontakt, naganiacze i handlarze wciskający swoje wyroby, brudne dzieci żebrzące na ulicy, a zamiast krów wszędzie bezpańskie koty. To wszystko pomieszane z bogato wyglądającymi sklepami, mnogością wszelkich towarów, pysznym jedzeniem i wyrafinowanymi słodkościami, wspaniałymi wieżowcami, dobrymi samochodami na ulicach i zamożnie wyglądającymi ludźmi.

W Stambule odnaleźć można zarówno europejską metropolię jak i azjatycki slums, często sąsiadujące ze sobą. tu i ówdzie wciśnięte starożytne zabytki, do tego stopnia, że nie można być pewnym, czy ta rozlatująca się rudera ma 80, czy 800 lat. Śpiew muezzinów niosący się przez miasto w czasie modlitwy tworzy niesamowity klimat, zwłaszcza, gdy stoi się między dużymi meczetami, lub gdzieś wysoko, i słychać niejako rozmowę minaretów, gdy śpiew jednego podchwytywany jest przez kolejne, powraca echem i znów jest podejmowany.

Nie lubię fotografować biedy jako źródła sensacji, więc tylko dwa zdjęcia wcale nie opuszczonych domostw (mimo wszystko to margines, chociaż nie trzeba było daleko szukać). Najgorsze wrażenie robią oczywiście dzieci przymuszone do żebractwa lub pracy, spędzające całe dnie na ulicy, brudne, bez normalnego dzieciństwa. Patrząc na nie i na nasze dziewczynki siedzące wygodnie w wózkach i grymaszące przy jedzeniu można zastanowić się nad niesprawiedliwością losu.



niedziela, 7 września 2014

Bosfor

Cieśnina Bosfor. Wodna autostrada oddzielająca Europę od Azji. A jednocześnie łącznik pomiędzy europejską a azjatycką częścią Stambułu. Ogromna ilość promów zapewnia świetną komunikację między dwoma brzegami. Na brzegach pałace, meczety, ekskluzywne hotele, parki... Zawsze kiedy widzę miasta tak bardzo zintegrowane ze swoimi wodami jest mi przykro, że Warszawa tylko "nad Wisłą kuca".

Ale wróćmy do Bosforu. Czy wiecie, że istnieją teorie zgodnie z którymi to od Bosforu zaczął się biblijny potop? Pewnego dnia, osiem tysięcy lat temu, pękła bariera lądowa oddzielająca Morze Śródziemne od Morza Czarnego, a masa wody z Morza Śródziemnego spadła olbrzymim wodospadem do położonego ponad 100 m niżej Morza Czarnego. Kiedy kataklizm się zaczynał Morze Czarne było wielkim słodkowodnym jeziorem, a wokół niego istniało wiele ludzkich siedzib. Katastrofa doprowadziła do całkowitej zagłady tego świata.

Cieśnina powstała zatem i wydawałoby się, że droga morska stoi otworem. Bynajmniej. Pamiętacie wyprawę Jazona po złote runo? Cieśnina broniła dostępu do wód znajdujących się pod drugiej stronie. Zamykały ją dwie skały zwane Symplegadami. Kiedy jakiś śmiałek próbował przepłynąć między nimi, skały zamykały się i miażdżyły jego okręt. Jazon, za radą wróżbity, puścił pomiędzy skały gołębia, który przeleciał tak szybko, że zamykające się skały wyrwały mu tylko kilka piór. Korzystając z chwili, kiedy Symplegady się rozstępowały, Argonauci powiosłowali szybko i udało im się przechytrzyć złośliwą cieśninę. Od tej pory Symplegady nigdy już się nie ruszyły.

Nam dzisiaj w każdym razie udało się przepłynąć bez szwanku:).









sobota, 6 września 2014

Kartki z podróży

Kiedy miałem 7 lat mama uznała, że dorosłem do tego, żeby mieć jakieś hobby. Dostałem na zachętę garść znaczków, samodzielnie wykonany mały klaser (komu by się dziś chciało, nawet latawca dziewczynkom kupiłem w sklepie) i zacząłem zbieranie. Przez następnych parę lat powstała z tego niezła kolekcja, ale potem miłość do znaczków całkiem mi przeszła, a klasery kurzą się w szufladzie, jako "lokata kapitału". Może dlatego z sentymentem wyławiam zawsze wzrokiem nieliczne sklepy filatelistyczne, których uporczywe istnienie podtrzymuje nieco marne szanse wzrostu wartości mojej małej kolekcji. Oto takie miejsce w Stambule:



W środku starszy pan (to zawsze są starsi panowie), zasiadł wygodnie na krześle, widać stały bywalec. Ogląda nowości, a może tylko wpadł pogadać. Wyobrażam sobie, że szuka jeszcze kilku ostatnich znaczków do swojego, od lat tworzonego, zbioru i czuję rodzaj żalu. A potem przypomina mi się książka Eco o szaleństwie katalogowania i namiętnym zbieractwie, którą kupiłem kierowany tymże i nieczytaną postawiłem na półce i lepiej rozumiem tego człowieka połączony z nim wspólną słabością.

Odkrycia

Włożyliśmy wszystkie oszczędności na dobry procent. Wyglądają na solidną firmę. Trzymajcie kciuki.